Nagrody w służbie cywilnej - fakty i mity

07.02.2013

Trwa szum medialny wokół wynagrodzeń (w tym nagród) w administracji. Odwołajmy się więc do faktów roku 2011 (dane statystyczne za rok 2012 będą udostępnione w pierwszym półroczu 2013 r.).

Ze względu na obszar kompetencji mogę się odnieść tylko do informacji dotyczących korpusu służby cywilnej (zatrudniającego ponad 12% pracowników szeroko rozumianej administracji publicznej i którego wydatki na wynagrodzenia stanowią 2% wydatków budżetu państwa), a także częściowo do wynagrodzeń osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe (tzw. „R”).

Wygląda na to, iż należy na wstępie przypomnieć, że członkowie korpusu służby cywilnej to specjaliści w swoich branżach, zatrudnieni zarówno w ministerstwach, jak i z drugiej strony – w rządowej administracji szczebla powiatowego. Realizują oni konstytucyjne zadania (art. 153 Konstytucji RP), ważne dla funkcjonowania 38-milionowego państwa europejskiego. Są wśród nich i generaliści i eksperci wysokiej klasy, których trudno ściągnąć z rynku pracy, aby byli równorzędnymi partnerami dla instytucji zagranicznych oraz biznesu, strzegąc naszego interesu publicznego.

Nie zgadzam się więc z lansowaną ostatnio tezą, że przyznanie urzędnikowi nagrody lub podwyżki za dobrą pracę jest traktowane jako działanie nieetyczne. Nie podzielam też przekonania o wygórowanych wynagrodzeniach w korpusie służby cywilnej, bo za kwalifikacje i włożony w pracę wysiłek trzeba adekwatnie płacić. Nie zaprzeczam, że służba cywilna nie jest korpusem idealnym i wymaga mądrej modernizacji, ale jej wypracowane i wdrożone standardy mogą stać się zbiorem dobrych praktyk dla innych części administracji polskiej, w tym tej rządzonej przez ustawę o pracownikach urzędów państwowych z 1982 r.

Poniższe dane pochodzą z corocznych sprawozdań dyrektorów generalnych urzędów dla Szefa Służby Cywilnej oraz sprawozdań Ministra Finansów o zatrudnieniu i wynagrodzeniach Rb-70 (w zakresie „R”). Dane te nie są objęte żadną klauzulą tajności, tylko należy je umieć znaleźć i obiektywnie zinterpretować. Zdumienie budzi, iż moje informacje na stronie internetowej Departamentu Służby Cywilnej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów stają się tabloidowym newsem po trzech kwartałach od ich opublikowania. Gratuluję refleksu!

Kilka uwag porządkujących:

  1. Zatrudnienie w polskiej administracji jest niższe niż średnia dla Unii Europejskiej („starej” i „nowej”): udział 6,6% (tzw. sekcji „O” EUROSTATU) wobec udziału 7,1% dla całej Unii Europejskiej.
  2. Koszty utrzymania polskiego sektora publicznego (mierzone udziałem wydatków na wynagrodzenia i innych kosztów funkcjonowania względem Produktu Krajowego Brutto) są jednymi z najniższych wśród krajów OECD. Jednocześnie Polska, jako jeden z 5 krajów OECD w latach 2000-2009 odnotowała spadek udziału tych wydatków względem PKB.
  3. Korpus służby cywilnej (ok. 122 tys. osób zatrudnionych w rządowej administracji centralnej, wojewódzkiej i powiatowej) charakteryzuje się ok. dwukrotnie wyższym udziałem osób z wyższym wykształceniem niż w gospodarce narodowej. Stąd częste porównywanie przeciętnych zarobków w korpusie (w 2011 r. – 4 631 zł brutto, miesięcznie ze wszystkimi dodatkami) wobec przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (3 400 zł brutto miesięcznie) wydaje się nieuprawnione.
  4. W latach 2009-2011 (a także w 2012 r., co wkrótce potwierdzimy) co roku miał miejsce spadek realnych wynagrodzeń w korpusie służby cywilnej (w 2009 o 1,8%, w 2010 o 1,2%, w 2011 o 0,6%) wobec wzrostów w gospodarce narodowej (w 2009 o 2,0%, w 2010 o 1,4%, w 2011 o 1,2%).
  5. Realne wynagrodzenia osób zatrudnionych na kierowniczych stanowiskach państwowych w administracji rządowej i państwowej uległy drastycznemu ograniczeniu od roku 2001 – bo blisko o 1/3. Są one jednymi z najniższych w porównaniu do wynagrodzeń w UE i wybranych krajach OECD. Liczba tych stanowisk znacząco zmalała w administracji rządowej w latach 2001-2011. Gdzie tu rozrzutność, patrząc także na nagrody?
  6. Tak się składa, że oburzenie na wysokość wynagrodzeń i nagród w korpusie służby cywilnej (bo tylko ten jest szczegółowo monitorowany w polskiej administracji) wyrażają mężczyźni wobec zatrudniającej blisko 70% kobiet (w tym ok. 50% na wyższych stanowiskach) służby cywilnej. Temat dla gender studies!
  7. Nie prowadzę bloga, nie twittuje (jako neutralny politycznie funkcjonariusz publiczny) oraz nie „obsługuje” mnie (jak każdego wójta, burmistrza, prezesa, ministra) rzecznik prasowy, stąd ta nietypowa wypowiedź zmieniająca jednorazowo konwencję strony obsługującego mnie departamentu.

PS. W okresie zatrudnienia na stanowisku Szefa Służby Cywilnej (od kwietnia 2009 r.) nie otrzymałem nigdy nagrody. Uważam to za normalną autonomiczną decyzję przełożonego. We wcześniejszych latach (od zatrudnienia mnie w administracji rządowej w 1991 r.) otrzymywałem je (lub też nie), co uważam za normalną procedurę motywacyjną w administracji.

Poniżej proponuję nieco danych źródłowych zamiast gry populistycznymi stereotypami. Nie odnosimy się do administracji samorządowej (ok. 247 tys. osób), czy też do innych części sektora publicznego, jak administracja państwowa i sądownictwo (zatrudniające łącznie ok. 63 tys. osób) oraz służb mundurowych i specjalnych, nie mówiąc o służbie zdrowia, nauczycielach i innych grupach pracowniczych.

Sławomir Brodziński

Szef Służby Cywilnej